|
Fred - kto nie zna tego tytułu? Hmm, chyba tylko młodsze pokolenie, do którego
przede wszystkim kieruję ową recenzję. Początek lat 90-tych, dosyć znana już wówczas Polska firma komputerowa Avalon, na czele której stał legendarny Janusz Pelc, obmyśliła genijalny pomysł na gierkę. Oparta była ona na przygodach jaskiniowca, który przemierzał dzikie krainy i zmagał się z różnymi nieprzyjemnościami tamtejszego klimatu. Po załadowaniu gry mamy kilka informacji na temat autorów i obrazek szczęśliwego Freda, który wita nas swoim uśmiechem zachęcając do wciśnięcia STARTU. Od tej pory nie ma żartów - musimy pomóc naszemu przyjacielowi, przemierzając całą krainę, składająca się z 3 części (razem 10 leveli). Zresztą, u dołu ekranu widoczny jest pasek, oznajmiający nam, w jakim jesteśmy obecnie położeniu i ile pozostało naszemu jaskiniowcowi do końca danego epizodu.
Grafika stoi na bardzo wysokim poziomie, sam Fred porusza się dosyć zgrabnie, choć nie ukrywam, że mógłby się trochę wyprostować. =) Wtedy jeszcze nie przykazywali w szkole, że prostować plecy ;-) LZ. Do tego wszystkiego przygrywa nam przez cały czas bombowa muzyczka, umilająca zabijanie wszelakich żab, ptaków, ropuch, pająków, kaczek, które pojawiają się tu i ówdzie na przeszkodzie Freda. W grze główną bronią naszego bohatera są kamienie, które zbieramy, a później odrzucamy ładnie na główkę pięknej żabki, bądź też gładzimy nimi pająka. =) Bardzo często, wędrując Fredem, możemy napotkać tajemnicze dzbany, w których zazwyczaj są jakieś drobiazgi umilające życie, począwszy od sprayu na zwierzaki, skończywszy na ochronnych czapkach czy kaloszach, w których możemy wziąć kąpiel, jeżeli już wpadniemy do wody lub poczujemy się z lekka brudni =). Autorzy zadbali również o przykre niespodzianki - czasami, zamiast powyższych udogodnień można się naciąć na kaktusy, których, swoją drogą, Fred bardzo nie lubi (kto lubi siąść na kaktusa, ręka w górę ;-) LZ.). Z ciekawostek mogę wam podać, że na Atarynce całą grę przeszedłem tylko raz i było to strasznie trudne zadanie. Natomiast jeśli ktoś gra na emulatorze, ma możliwość zapisu stanu gry i to na pewno wszystkich ucieszy.
Moim zdaniem, Fred był najlepszą Polską grą wszechczasów na Atari. Wiele razy powracam do tej pozycji gdy uruchamiam emulator. W przeszłości spędziłem mnóstwo czasu, aby pomóc Fredowi wydostać się z tego świata (i wybrać na tamten świat? ;-) - LZ., sorki, to już trzeci komentarz, obiecuję, że ostatni), pełnego niebezpieczeństw i wymyślnych pułapek. Zapewniam wszystkich, że gdy załadujecie gierkę, nieprędko rodzinka odciągnie was od monitora. :) Totalny hicior, który rozwali każdego w całości. Avalon dał czadu! Polecam!
Krzysztof Gałązka (Riven/MysticBytes)
|
 |